Po drodze rozpinał jej bluzkę. Potem uwolnił piersi ze stanika i dotknął nagiej skóry. Klara tylko jęknęła z rozkoszy.

– Tak. – Luke pochylił się w jego stronę. – Mam powody przypuszczać,
starała się nawet ukryć swojej reakcji, gdy zdjęto mu bandaże.
szkoda dla naszej płci, ale tak to wygląda. Tak więc na twoim
– W ostatni piątek turnusu Barry organizuje zawsze coś w rodzaju
Malinda podeszła i wzięła małego na ręce.
- No, już dobrze - uspokaja ją, po czym sięga do kieszeni szlafroka i wyjmuje kluczyki. - Weź mój samochód i używaj go, dopóki nie zrobię czegoś z twoim. - A ty?
Poza nim znajdowało się tu jeszcze paru zwalistych facetów w
w stanie poradzić.
– Och... cześć – wyjąkała niepewnie i posunęła się, robiąc mu
– Mam na imię Julianna – przedstawiła się.
ona nie zamierzała nigdzie iść. Zdobył się na odwagę i pokazał
spacerowała leniwie, chłonąc atmosferę miasta. Przyglądała się
Przeniósł wzrok na twarz dziewczyny. Od razu zauważył, że jest
– Tak? – spytała, marszcząc brwi.


- Widziałam cię - przerwała. - Tamtego dnia pod szkołą. - Spojrzała mu w oczy. - Jeśli między nami nic nie ma, czego tam szukałeś?

się rozpaść w pył. Opuścił ręce wzdłuż tułowia i zacisnął pięści
teraz nie pozwalasz mi się odwdzięczyć?
-Urodził się kilka godzin po wypadku, stres przyśpieszył

21

Gallant.
- Tutaj umarła, została... zamordowana. Przez klienta, tak twierdzili gliniarze. Dziewiętnaście ciosów nożem. Tutaj... - stanął na chodniku - tutaj ją zobaczyłem. Zerwałem prześcieradło i zobaczyłem jej... twarz.
- zaproponowała.

Ellen? Możemy czekać rok albo nawet dłużej. Przy

jednocześnie ulgę, że nie będzie musiał się wysilać... chyba że dołączy do nich panna Gallant.
- O, Margaret - zawołała gospodyni. - Tak się cieszę, że pani przyjechała.
- Tak, milordzie.